critique

Apologetyczna koncepcja produkcyjności wszystkich zawodów

Filozof wytwarza idee, poeta – wiersze, pastor – kazania, profesor – kompendia itd. Przestępca wytwarza przestc; pstwa. Jeśli przyjrzymy się bliżej powiązaniom tej ostatniet gałęzi produkcji z całością społeczeństwa, uwolnimy się od wielu przesądów. Przestępca wytwarza nic tylko przestępstwo, ale również prawo karne, a tym samym profesora, wygłaszającego wykłady z prawa karnego, oraz niezbędne kompendium, w formie którego tenże profesor rzuca swoje wykłady jako „towary" na ogólny rynek. Od tego zwiększa się bogactwo narodowe, nie mówiąc już o osobistej przyjemności, jaką, zgodnie z zapewnieniem kompetentnego świadka, Profesora Roschera, rękopis kompendium sprawia swemu twórcy.

Karl Marx1

Filozof wytwarza idee, poeta – wiersze, pastor – kazania, profesor – kompendia itd. Przestępca wytwarza przestc; pstwa. Jeśli przyjrzymy się bliżej powiązaniom tej ostatniet gałęzi produkcji z całością społeczeństwa, uwolnimy się od wielu przesądów. Przestępca wytwarza nic tylko przestępstwo, ale również prawo karne, a tym samym profesora, wygłaszającego wykłady z prawa karnego, oraz niezbędne kompendium, w formie którego tenże profesor rzuca swoje wykłady jako „towary” na ogólny rynek. Od tego zwiększa się bogactwo narodowe, nie mówiąc już o osobistej przyjemności, jaką, zgodnie z zapewnieniem kompetentnego świadka, Profesora Roschera, rękopis kompendium sprawia swemu twórcy.

Przestępca wytwarza wrażenia, czy to umoralniające, czytragiczne, zależnie od okoliczności, i świadczy w ten sposób pewne „usługi”, budząc w ludziach uczucia moralne i estetyczne. Wytwarza nie tylko kompendia z dziedziny prawa karnego, nie tylko kodeksy karne i odpowiednich ustawodawców, lecz również sztukę, literaturę piękną, powieści, a nawet tragedie, jak o tym świadczy nie tylko „Wina” Miillnera „Zbójcy” Schillera, lecz nawet „Edyp” i „Ryszard III”.

Przestępca zakłóca poczucie bezpieczeństwa, monotonię życia burżuazyjnego. Ochrania je w ten sposób przed zastojem, wywołując to niespokojne napięcie i ruch, bez których stępiałoby nawet żądło konkurencji. Dodaje w ten sposób bodźca siłom wytwórczym. Gdy przestępstwo odciąga z rynku pracy pewną część nadliczbowej ludności i zmniejsza dzięki temu konkurencję między robotnikami, do pewnego stopnia przeszkadzając spadkowi płacy roboczej poniżej pewnego minimum – walka z przestępstwem absorbuje inną część tejże ludności. Przestępca wkracza więc na widownię jako jeden z tych naturalnych „regulatorów”, które ustanawiają właściwy poziom i odsłaniają szerokie perspektywy dla rozwoju profesji „pożytecznych”.

Aż do najdrobniejszych szczegółów można by było prześledzić wpływ przestępcy na siły wytwórcze. Czyż zamki doszłyby do obecnej doskonałości, gdyby nie było złodziejów? Czyż fabrykacja banknotów osiągnęłaby swą obecną doskonałą postać, gdyby nie było fałszerzy pieniędzy? Czyż mikroskop przeniknąłby do zwykłych sfer handlowych (patrz Babbage), gdyby w handlu nie było oszustw? Czyż chemia praktyczna nie zawdzięcza równie wiele fałszowaniu towarów i dążności do jego ujawnienia, co uczciwemu zapałowi produkcyjnemu? Poprzez wciąż nowe środki zamachu na własność prywatną przestępstwo powołuje do życia wciąż nowe środki jej obrony i na skutek tego oddziaływa równie produkcyjnie, jak strikes [strajki] oddziałały na wynalazek maszyn. A jeśli pominąć sferę przestępstw prywatnych: czyż bez przestępstw narodowych powstałby rynek światowy? A same zresztą narody? A czyż od czasów Adama drzewo grzechu nie było jednocześnie drzewem poznania? Już Mandeville w swej „Fable of the Bees” (1705) dowodził produkcyjności wszelkich możliwych profesji itd.; a oto ogólna tendencja całej tej argumentacji:

„… To, co nazywamy na tym świecie złem, zarówno naturalnym, jak moralnym, jest ową wielką przyczyną, która czyni z nas istoty towarzyskie; trwałą podstawą, czynnikiem ożywiającym i podporą wszystkich bez wyjątku gałęzi handlu i wytwórczości oraz wszystkich rodzajów zatrudnienia. W nim to upatrywać musimy prawdziwe źródło wszystkich sztuk i nauk; z chwilą gdy zło przestaje istnieć, społeczeństwo niszczeje albo nawet całkowicie się rozpada” [por. B. Mandeville, „Bajka o pszczołach”, Warszawa 1957, str. 400].

Tylko że Mandeville był oczywiście nieskończenie śmielszy i uczciwszy od filisterskich apologetów społeczeństwa burżuazyjnego.

Footnotes

  1. - Marx, K. Apologetyczna koncepcja produkcyjności wszystkich zawodów // Teorie wartości dodatkowej (tom IV “Kapitału”). Część I / K. Marks, F. Engels. Dzieła. — Warszawa: Książka i Wiedza, 1963. — T. 26. Cz. I. — S. 446–449.

Suggest changes